Pojęcie wykluczenia cyfrowego zyskało na popularności w debacie publicznej w związku z COVID-19, zamykaniem szkół i przechodzeniem na nauczanie zdalne. Zazwyczaj termin ten ogranicza się do spostrzeżenia, że znaczna część dzieci nie ma dostępu do komputera lub ma ten dostęp utrudniony. Moim zdaniem wykluczenie cyfrowe to termin o wiele pojemniejszy.

Image

Gdy wprowadzono ograniczenia w przemieszczaniu się i ograniczono działanie szkół wszystkich szczebli to okazało się, że jeden komputer w domu to już za mało. Sytuację braku urządzeń nieco ratują dość rozpowszechnione rozwiązania mobilne: telefony i tablety. Taka proteza komunikacji często nie jest jednak wystarczająca. Po stronie wdrażających edukację zdalną pojawiają się oczekiwania lub założenia, którym uczniowie, nauczyciele, rodzice i studenci muszą sprostać. Musisz mieć kamerkę, musisz mieć mikrofon, musisz mieć klawiaturę, musisz mieć zainstalowaną aplikację, musisz mieć konto albo kilka kont w różnych serwisach, musisz mieć szybkie łącze, musisz mieć (i to już!) całkiem nowy zestaw umiejętności. Sam narzucam pewne wymagania studentom i przyznaję, że czuję się z tym źle. Z pozycji postronnego obserwatora widzę też, jak wielkie bariery techniczne pokonują dzieci w podstawówce, ich rodzice i nauczyciele. “Musisz mieć” zdecydowanie spycha na margines “musisz być”. A jeśli już jesteś, to Twoja osoba zostaje zredukowana do wielowymiarowej informacji, którą w swej bazie danych posiadają i przetwarzają dostawcy usług cyfrowych, “niezbędni” w procesie dydaktycznym. I nic na to nie poradzisz, bo przecież “wszyscy” tak się łączą w tym sabacie elektronicznego pandemonium.

Z powodu wykluczenia cyfrowego nowego ciężaru nabrały ekonomiczne bariery, przed którymi staje wiele polskich rodzin. Szydercy tłumaczą, że przecież po roku odkładania “500+” można kupić komputer. To prawda ale ignorują oni fakt, że sam komputer to za mało - trzeba mieć go gdzie postawić w taki sposób, by inni domownicy nie musieli chować się w mysią dziurę. Rok odkładania “500+” to mniej niż średnia cena metra kwadratowego mieszkania nie tylko w Warszawie ale też w miastach takich jak: Szczecin, Łódź, Katowice, Lublin [1]. Istniejące bariery ekonomiczne i nierówności społeczne są potęgowane przez wykluczenie cyfrowe. Nie neguję wartości dodanej takich programów socjalnych, dzięki którym wiele dzieci mogło wreszcie dostać lepsze lub po prostu nowe ubrania, zabawki, zajęcia pozalekcyjne lub pierwszy w życiu wyjazd na wakacje. Jednak pomoc socjalna to nie jest worek bez dna ani czarodziejska różdżka, która rozwiąże wszystkie problemy polskich rodzin. Na pewno tą drogą nie rozwiąże się problemu wykluczenia cyfrowego.

Ostatni aspekt wykluczenia cyfrowego na który chcę zwrócić uwagę to wykluczanie celowe i świadome na podstawie własnych poglądów. W asymetrycznej komunikacji łatwo narzucać innym swoją ideologię. Coraz częściej słyszymy o nauczycielach usuwających uczniów z lekcji z powodu poglądów, jakie ci uczniowie prezentują. W “normalnym życiu” byłoby nie do przyjęcia, że nauczyciel wyprasza z lekcji ucznia z powodu uczesania lub ubioru, jeśli tylko wygląd tej osoby nie narusza norm społecznych, nie jest wulgarny lub obraźliwy. Tak przynajmniej było od około roku 1989 do końca mojej edukacji. Jak jest teraz - nie wiem, może zrealizowano plan wprowadzenia jednolitych mundurków? W cyfrowej rzeczywistości “ubiorem” są “awatary”, emotikony, komentarze i statusy w mediach “społecznościowych”. Ukrywając się za ekranem komputera nawet człowiek wykształcony znacznie łatwiej ulega pokusie stania się bezkarnym “trollem”, który działając z pozycji siły nie musi liczyć się ze zdaniem innych a może narzucać swoje. Wkraczanie w brudnych butach własnej ideologii w prywatną płaszczyznę czyjegoś profilu w mediach “społecznościowych”, lub aplikacji do pracy grupowej, nie wymaga takiego wysiłku emocjonalnego, jaki byłby potrzebny w prawdziwym życiu do zrealizowania podobnych celów. Znane niegdyś hamulce moralne znikają, gdy nie trzeba patrzeć innym w oczy i nie jest się poddanym krytycznym spojrzeniom otaczających ludzi a decyzję o usunięciu niewygodnej osoby można w cyfrowej rzeczywistości zrealizować za pomocą kilku kliknięć. Jedyne co usprawiedliwia takie osoby to… ich własne wykluczenie cyfrowe. Nauczyciele z wielkim doświadczeniem dydaktycznym nagle zostali wrzuceni w cyfrową rzeczywistość, gdzie nie czują granic i nie znają zasad. Próbują je zatem “rozpoznać walką” wkraczając na terytorium, które młodsze pokolenia zajmują i współtworzą przez całe swoje życie.

Pozostaje mieć nadzieję, że osoby odpowiedzialne będą nadal podejmowały skuteczne kroki w celu ograniczania cyfrowego wykluczenia a przynajmniej nie pogłębią go zbyt mocno wprowadzając dodatkowe i niepotrzebne podziały polityczne, i pokoleniowe.

Bibliografia

  1. https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ceny-ofertowe-mieszkan-wrzesien-2020-Raport-Bankier-pl-7968701.html